poniedziałek, 20 lutego 2023

JESTEM JEDNĄ Z ŻON

 


Dozwolona obecnie w prawie sześćdziesięciu krajach poligamia wciąż prowadzi do tragedii tysięcy kobiet na całym świecie. Aktualne prawo niemal wszystkich krajów arabskich nadal pozwala mężczyźnie na jednoczesne posiadanie czterech żon. Jak żyją kobiety, które znalazły się w poligamicznym małżeństwie? Z jakimi dramatami muszą się mierzyć? Czy można być szczęśliwą, dzieląc się na co dzień swoim mężem z inną kobietą?
Alicja niespodziewanie wyjeżdża do Dubaju, gdzie na luksusowym jachcie poznaje bogatego szejka, za którego wkrótce wychodzi za mąż. Gdy wraca z ekscytującej podróży do Omanu, jej szczęście małżeńskie przerywa pojawienie się w domu drugiej żony.
Jak Alicja odnajdzie się w tej traumatycznej sytuacji? Czy zaakceptuje obce dla niej normy kulturowe i w imię miłości zgodzi się na życie z drugą żoną swojego męża? Czy jednak zdecyduje się uciec, co - jak się okaże - nie jest takie proste?
Laila Shukri po raz kolejny odkrywa szokujące dla Europejczyka tajemnice Bliskiego Wschodu, gdzie miłość, zazdrość i namiętność są silniejsze niż gdziekolwiek indziej.

Zacznijmy od tego, że nie jest to jakaś wybitna literatura. Mało tego, często wydarzenia w książkach Shukri zakrawają o taki absurd, że trudno powstrzymać się od śmiechu. I tak je traktowałam. Jak coś lekkiego, co mogę szybko przerzucić pomiędzy kolejnymi tomiszczami. Przeczytałam wszystkie części z serii "Jestem" i czasami żałowałam, że nie mam kogoś obok, żeby mu opowiedzieć co tu się właściwie wydarzyło. Tutaj niestety czegoś brakuje.

Jak można się domyślać po tytule nasza bohaterka zostaje jedną z żon. Jest to główna oś fabularna, która w żaden sposób się nie rozgałęzia i gna na łeb na szyję do przodu by w końcu dotrzeć do mety i z hukiem wybić sobie wszystkie zęby o beton. W Jestem jedną z żon nie dzieje się zupełnie nic. Dostajemy odgrzanego kotleta z zawartymi suchymi faktami na temat bliskiego wschodu oraz na siłę ciągniętymi zapchaj dialogami tupu ile kto łyżek cukru potrzebuje do herbaty a potem każdy na musi koniecznie odpowiedzieć przez co nawet dialogi, które zazwyczaj powinny pchać akcje do przodu stają się męczącą formą opowieści, które chcemy jak najszybciej opuścić. Mimo wszystko czytałam dalej na siłę czekając na jakiś punkt zwrotny, który nie nastąpił, ponieważ książka ni stąd ni zowąd nagle się skończyła. Dostajemy najważniejszą informację o tym, że Alicja mieszka ze swoim mężem i jego drugą zoną w jednym domu i już. Jeśli chcielibyście doświadczyć jakiejś dramy pomiędzy paniami walczącymi o terytorium to niestety, ale nikt nie wpadł na to, żeby to napisać. Wprawdzie przez cały czas wiedzą o swojej obecności i nachodzą się w mieszkaniach, ale ciągle odbywa się to na zasadzie w stylu "zostaw mojego męża" "ty go zostaw, to mój mąż" , następnie następuje dzień drugi i jedziemy od początku.

Niestety książka jedzie już ostatkiem sił na fali popularności i pisanie na siłę aby tylko coś wydać mocno jej nie służy. 

THRONE ROYAL TRILOGY

  Ostatnimi czasy skończyłam trylogię Royal Sylwii Zandler i zamiast skupiać się na ostatnim tomie postanowiłam, że naskrobię coś na temat c...