sobota, 22 października 2022

WOJNA MAKOWA

 



Książkowy debiut. Debiut tak wybitny, że aż niemożliwym do uwierzenia jest fakt, że to dopiero pierwsza książka Kuang. Mam ciarki na samą myśl o tym ile jeszcze przed nią i jak bardzo jeszcze jest w stanie się rozwinąć patrząc na to jak czytało mi się Wojnę Makową a czytało się wyjątkowo dobrze. Kiedy już zaczęłam, nie chciałam się od niej odrywać. Myślałam tylko nad tym kiedy do niej wrócę. Żadna historia nie wciągnęła mnie tak mocno jak ta.

Po długiej przerwie od fantastyki zaczęłam się zastanawiać jak to się mogło stać, że obecnie na mojej półce jest więcej obyczajówek niż fantastyki. Serio. Teraz to nadrabiam. I to najlepszym fantastycznym debiutem w swoim roku.

Co do samej historii to rozkręca się wolno. Nie to, żeby historia była nieciekawa. Przez kolejne kartki wyczekuje się tego, co nastąpi. Nie ma smoków i wybuchów na pierwszych stronach. Nie ma ich na kilkunastu kolejnych. I tak czekamy i czekamy. Wstęp do samej fantastyki musimy odbyć razem z główną bohaterką, która ma bardzo długą drogę do przebycia. W pewnym momencie czułam się nawet trochę oszukana, bo zdawało się, że z gatunku fantastyki książka ma tylko wymyślony kontynent i nic więcej. Okazało się, że niepotrzebnie, bo magia pierwszego tomu wymaga tylko odrobiny cierpliwości, którą zdecydowanie wynagradza i koniec końców dostajemy to na co czekaliśmy.

Razem z główną bohaterką wkraczamy w dosłownie wielowymiarowy świat nad którym górują 64 bóstwa, z którymi nieliczni mogą podjąć współpracę. Wybrani szamani dostają moc w którą zwykli śmiertelnicy nie są w stanie uwierzyć.

Rin dostaje wiedzę, która pozwala jej korzysta z nieskończonej mocy bóstwa ognia. Ale nie wszystko jest tak proste jak się wydaje. W kraju panuje wojna, ona nie jest nawet pełnoletnia
a bóstwo pragnie dostać zapłatę za użyczenie swoich mocy. Sam ogień jak i sugerowane koszta są tak ogromne, że coraz mniej osób widzi sens w tym, co planuje zrobić Rin.

Mając za plecami przyjaciół, których można policzyć na palcach jednej ręki stale przesuwa granice światów jak i tego, co może znieść jej ciało.

Brutalność wojny jest niezwykle szczegółowo opisana. Książka jest mocno militarna, dostajemy mnóstwo walk i strategii a do tego mamy całkiem nieźle rozbudowany świat, w którego wielu zakątkach coś się dzieje.

Na koniec nie można zapomnieć o rozdziale 21, na temat którego wszyscy mówili, że niszczy człowieka psychicznie. Tak, okazało się, że to prawda. Po kilku stronach musiałam zrobić sobie przerwę w czytaniu.

Jeśli jeszcze jakimś cudem nie czytaliście Wojny Makowej to całym serduszkiem Wam polecam.


Tytuł Wojna Makowa

Autor: Rebecca F. Kuang

Wydawnictwo: Fabryka Słów

Ilość stron: 640



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

THRONE ROYAL TRILOGY

  Ostatnimi czasy skończyłam trylogię Royal Sylwii Zandler i zamiast skupiać się na ostatnim tomie postanowiłam, że naskrobię coś na temat c...